Ryanair to linia, którą w Europie zna chyba każdy — jeśli nie z tanich biletów, to z ich marketingu, który potrafi idealnie wstrzelić się w medialne wydarzenia. Ostatnio zrobili promocję na loty po całej Europie z okazji… konfliktu Michaela O’Leary’ego z Elonem Muskiem. Klasyczny Ryanair: szybka reakcja, memiczny vibe i pełne wykorzystanie sytuacji. Dla mnie, w starciu Ryanair vs WizzAir widocznym na polskim rynku, wygrywa ten pierwszy. Po prostu wiem, że jeśli kupię bilet, to raczej dolecę na czas, a rozkład nie zmieni się trzy razy po drodze. To moje odczucia — każdy może mieć swoje, ale ja po tych lotach mam już wyrobioną opinię.

Z Ryanairem odbyłem już 25 lotów międzynarodowych, z czego tylko 2 były opóźnione o więcej niż 1,5 godziny i to z powodu panujących warunków atmosferycznych. Tylko raz mój lot został odwołany (z 6-cio miesięcznym wyprzedzeniem) i dokonałem przez to zmian w rezerwacji.

Ryanair nie oferuje żadnych darmowych przekąsek ani napojów. Jest magazyn pokładowy (w aplikacji i papierowy), a zamówienia robi się bezpośrednio z telefonu. W menu króluje klasyk klasyków: Ham&Cheese Panini. Nie wiem, czy to nostalgia, czy po prostu głód w chmurach, ale to moja ulubiona pozycja.

Ryanair oferuje przeloty zarówno ze znanych portów lotniczych jak i tych regionalnych. Przykładem jest Warszawa, gdzie większość połączeń odbywa się z portu lotniczego Warszawa – Modlin, ale od paru lat część wykonywana jest również z Warszawy – Chopina.
Ryanair to linia dla osób, które chcą dolecieć tanio i punktualnie, bez oczekiwania dodatkowych udogodnień. I w tej kategorii — moim zdaniem — dowozi.
Moja ocena linii lotniczej w skali do 5: ⭐⭐⭐
Serwis w czasie lotów: ⭐⭐
Jakość i smak posiłków: ⭐⭐⭐⭐
Sprzedaż pokładowa: ⭐⭐⭐
Rozrywka pokładowa: niedostępna
Flota: ⭐⭐⭐⭐⭐
WiFi: niedostępne
Obsługa: ⭐⭐⭐
Punktualność: ⭐⭐⭐⭐⭐
Proces rezerwacji: ⭐⭐⭐⭐⭐
Zobacz także krótkie podsumowania tego, co oferują inne linie lotnicze w Przewodniku po środkach lokomocji.







