Mamma Mia! Here We Go Again 🙂 To była niesamowita przygoda eksplorować wyspę, gdzie nakręcony został ten musical. Filmowe Kalokairi (w pierwszej części Hollywoodzkiego hitu) to w rzeczywistości wyspa Skopelos – najzieleńsza ze Sporad i moim zdaniem też najpiękniejsza wyspa jaką dotąd widziałem. Ta wyspa jest po prostu niesamowita! Wybierałem się tam od ponad 3 lat i w końcu się udało. Nie była to droga łatwa ani prosta, ale wszystko poszło zgodnie z założonym planem.
KIEDY? 15 – 19 SIERPNIA 2025
JAK? PLL LOT Z WARSZAWY (LOTNISKO CHOPINA), EDELWEISS Z ZURYCHU; POWRÓT AUSTRIAN AIRLINES ZE SKIATHOS PRZEZ WIEDEŃ DO WARSZAWY;
ILE OSÓB? SOLO-TRIP
KOSZTY WYJAZDU (ŁĄCZNIE): OK. 3,5 TYS ZŁOTYCH
Moje pierwsze plany podróży na Skopelos powstały parę lat temu. Przymierzałem się do zarezerwowania wakacji na tej wyspie przez biuro podróży Rainbow. W tamtym czasie okazało się, że nie tylko ja chciałbym tam dotrzeć, co ówczesna przyjaciółka podkreśliła, że „może byśmy za rok polecieli razem”. Nie jesteśmy już przyjaciółmi, a rok po tamtej deklaracji Rainbow wycofał ze swojej oferty Sporady. Zaczęły się poszukiwania i planowanie podróży w to niezwykłe miejsce na własną rękę.
Skopelos to największa wyspa znajdująca się w archipelagu Sporad, nie posiada jednak lotniska, co sprawia, że nie jest tak łatwo dostępna pod względem turystycznym. Aby dostać się na wyspę najpierw trzeba dotrzeć samolotem do Skiathos, a dalej promem do Glossy (miasteczko położone najbliżej Skiathos) lub do stolicy wyspy Skopelos. Czy to, że czekają mnie co najmniej dwie przesiadki zniechęciło mnie? Wprost przeciwnie – motywowało, by spełnić jedno ze swoich podróżniczych marzeń.

Bilety na Skiathos kupiłem w bardzo ciężkim dla mnie prywatnie czasie, w Walentynki – był to swego rodzaju prezent od siebie dla siebie. Pierwotnie planowałem cały tydzień na wyspie, jednak finalnie skróciłem ten pobyt. Na wyspę zakupiłem bilety poprzez stronę niemieckiej Lufthansy, a trasa wyglądała następująco: Warszawa – Zurych Polskimi Liniami Lotniczymi LOT; Zurych – Skiathos liniami lotniczymi Edelweiss i dalej ze Skiathos na Skopelos promem SEAJETS. Taką podróż odbyłem 15 sierpnia. Obyło się bez przygód no chyba, że liczyć wpadkę Pani w kasie biletowej, która sprzedała mi bilet ulgowy na kartę ISIC, której jednak na promie nie honorowano i musiałem dopłacać do normalnego biletu, ale to szczegół.

Do stolicy wyspy, miasta Skopelos trafiłem około godziny 18.00 – byłem trochę zmęczony podróżą, więc po zameldowaniu w hotelu jedyne co zrobiłem to wyszedłem złowić coś na kolację – było to Skopelos Pie. Niesamowicie smaczne, ale jednocześnie syte danie z wyspy. Po krótkim spacerze i wizycie w markecie, gdzie kupiłem sobie picie i drobne przekąski poszedłem spać w swoim Hotelu Dolphin.

Rano obudziły mnie trzaskające okiennice i wiatr – zapowiadało się nieciekawie, jednak gdy wstałem już właściwie około godziny 09:00 było spokojnie, wiatr zniknął. Wówczas zacząłem planować swój cały pobyt na wyspie – może to zabawne, ale zwykle gdy podróżuję solo, podróżuję też kompletnie bez planu. Co zaplanowałem na te parę dni? Wycieczkę śladami „Mamma Mia!” organizowaną przez lokalne biuro podróży Dolphin Tours; wizytę w Open Air Cinema w Neo Klimie oraz swoje spacerki po mieście. Na kino zarezerwowałem 16 sierpnia, 17 sierpnia ruszyłem na wycieczkę organizowaną przez lokalne biuro, a 18 sierpnia zostawiłem dzień na odpoczynek i spacerowanie po Skopelos we własnym zakresie. Niestety w czasie mojego pobytu nie mogłem skorzystać z „opcji” imprezy tematycznej „Mamma Mia” w lokalnym barze, ale to przez to, że odbywały się one w środy, a mój pobyt nie zahaczał o ten dzień tygodnia.
Można rzec, że 16 sierpnia też miałem czas na regenerację na wyspie, a to głównie za sprawą tego, że kino w Neo Klimie odbywa się wieczorem, a więc do dyspozycji miałem niemal cały dzień. Postanowiłem pochodzić po miasteczku i tutaj coś o czym czytałem na forach – naprawdę można się zgubić w tych uliczkach. Na mapie w telefonie potrafiłem być w trzech miejscach jednocześnie, bo uliczki są wąskie. Ta wąskość buduje klimat, który pokazują tylko zdjęcia, choć na pewno lepiej to przetestować samodzielnie na własnej skórze.

Po spacerkach po mieście Skopelos i obiedzie ruszyłem w kierunku Neo Klimy do jedynego w swoim rodzaju kina. Do tej miejscowości ruszyłem transportem zbiorowym na naprawdę super poziomie. Nowoczesne, klimatyzowane autobusy, zapowiedzi głosowe o przystankach, bilety w kasie z bezproblemową możliwością zapłacenia kartą – to chyba nie brzmi jak Grecja, a jednak!
Codziennie (przynajmniej w lato 2025) odbywają się tutaj pokazy filmu „Mamma Mia!”. Oglądanie tego filmu w miejscu, gdzie powstał to naprawdę wyjątkowe uczucie. W cenie biletu mamy dowolne miejsce w kinie plenerowym oraz drinka ze specjalnego menu. Wizyta w tym kinie była chyba jak dotąd najdroższą w moim życiu, a sama atrakcja to swoisty tourist trap, ale sam się na to pisałem i… Podobało mi się – może poza drinkiem, który mi nie smakował. Na koniec filmu podczas napisów, kiedy nadal w tle leci muzyka rozdawane są świecące gadżety, kapelusze itd. i rozkręca się bardzo szybka, bo 3-piosenkowa zabawa. Miłym gestem ze strony „gospodarza” kina jest rozwożenie uczestników pokazu na przystanek autobusowy, z którego można dostać się do innych miasteczek na wyspie.

Po ciekawie spędzonym wieczorze pod chmurką wróciłem do miasteczka Skopelos na nocleg. Następnego dnia z samego rana, bo tuż przed godziną 09.00 rozpoczęła się wycieczka śladami „Mamma Mia!” po wyspie. W programie była kapliczka świętego Jana, plaża Kastani oraz oliwiarnia. Sama wycieczka miała bardzo luźny program z dużą ilością czasu wolnego – dla mnie podróżnika solo było to spoko, ale nie znając nikogo, ciężko było pozostawić swoje rzeczy na plaży i całkowicie oddać się relaksowi w morzu. W czasie przejazdu w tle leciała muzyka z filmu, a właściwie same podkłady z nutką grecką co dodawało uroku podróży. Nie ma co ukrywać, marzenia spełnione!

Podczas ostatniego, pełnego dnia na wyspie postanowiłem odwiedzić plażę Glisteri, znajdującą się około 4 kilometrów od granic miasta Skopelos. Postanowiłem dostać się tam spacerkiem i powiem, że nie była to zła decyzja, ale na pewno nie była to prosta trasa. Najpierw mocno w górę, potem serpentynka w dół do plaży. Dla widoku gajów oliwnych – było warto przejść tą trasę. Od razu połączyłem widoki z tym, co w „Mamma Mia!” – to w tych gajach oliwnych prawdopodobnie kręcona była scena z „Dancing Queen”. Na samej plaży Glisteri, z tego co mi wiadomo też kręcono co najmniej kilka ujęć z filmu. Plaża jest bardzo kameralna, bo dostać tutaj można się tylko pieszo, samochodem lub rowerem – nie ma możliwości „podjazdu” autobusem. Po tym spacerku oczywiście postanowiłem w poszukiwaniu pamiątek ponownie zaginąć w uliczkach miasta Skopelos. Co kupiłem? Klimatyczny grecki obrazek, magnesy, pocztówki i oliwę (to ostatnie zakupiłem wcześniej bezpośrednio w oliwiarni – wyszło taniej niż w marketach). Był to koniec mojej przygody na Skopelos – następnego dnia czekał mnie już tylko powrót, a dokładniej przejazd autobusem do portu w Glossie, prom do Skiathos, lot do Wiednia i lot do Warszawy. Niby cały dzień podróży, ale po takim owocnym w niesamowite widoki i miejsca czasie spędzonym w Grecji naprawdę ta podróż nie była straszna, choć zaplanowana co do minuty.

Ostatni dzień to też drobne atrakcje – lotnisko w Skiathos jest ciekawe, bowiem znajduje się tuż przy plaży. Masa turystów czeka na przyloty i odloty samolotów. W drodze na lotnisko (szedłem oczywiście na pieszo z walizką) trafiłem na moment odlotu Embraera do Londynu. Stanąłem w wyznaczonym miejscu jako bezpieczne. W momencie gdy silniki osiągnęły pełną moc, moja walizka postanowiła zacząć uciekać i dosłownie prawie podcięła podążającego w kierunku miasta turysty. Taka ciekawostka, a uwieczniłem ją na moim Instagramie, do którego obserwowania serdecznie Was zachęcam. To by było na tyle z tej greckiej przygody – kiedy następna? Na pewno niebawem, w końcu ktoś musi przetrzeć te Nieodkryte Szlaki 😉
Przydatne strony / informacje / aplikacje na podróż do Skopelos:







