Mam na imię Kacper, ukończyłem studia na kierunku Turystyka i Rekreacja i od kilku lat spełniam się w roli podróżnika. Praca na pełny etat nie przeszkadza mi, aby znaleźć czas na podróże – zarówno te małe jak i duże.



Po odwiedzeniu blisko 40 krajów Europy i świata postanowiłem za delikatną sugestią bliskich mi osób zacząć dzielić się swoimi przeżyciami i poradami dotyczącymi zarówno krótkich, kilkudniowych wyjazdów, ale też tych dłuższych (również tych zakupionych z pomocą biur podróży). Mam na imię Kacper, ukończyłem studia na kierunku Turystyka i Rekreacja i od kilku lat spełniam się w roli podróżnika. Praca na pełny etat nie przeszkadza mi, aby znaleźć czas na podróże – zarówno te małe jak i duże. Kiedyś moje 3/4 etatu i studia dzienne też nie stanowiły przeszkody, więc kwestia chęci – wszystko jest możliwe! Przedłużony weekend, okazyjna cena biletów i ciekawy kierunek? Rezerwujemy to i lecimy!



To teraz wypadałoby napisać trochę więcej o sobie. Pisząc to mam 24 lata i jeszcze kilka lat temu wręcz przekupywano mnie, abym ruszył gdzieś tyłek na parę dni. Byłem typowym domatorem i w rodzinie jest mi to wypominane zawsze z uśmiechem. Pierwsza wycieczka za granicę – Chorwacja, Crikvenica – wakacyjny wyjazd autokarowy organizowany przez moje Gimnazjum im. por. J. Czumy „Skrytego” w Celestynowie. Czy chciałem wtedy jechać? Absolutnie nie, ale po skutecznych namowach pojechałem. Czy żałuję? Ani trochę, bo można to uznać jako krok milowy w moich podróżach i podejściu do życia.
Pierwsza samodzielnie organizowana przeze mnie wycieczka (rodzinna) to kilka lat później wyjazd do Wilna tuż przed wybuchem pandemii Covid-19. Pierwszy przypadek na Litwie był akurat w momencie gdy tam przebywaliśmy. Wróciliśmy, zamknięto granice, ale właśnie wtedy mój apetyt na podróże najbardziej urósł.
Wraz z luzowaniem obostrzeń, kiedy nie znalazła się żadna osoba, która chciała mi towarzyszyć w czasie krótkich jeszcze wtedy wycieczek po Polsce stwierdziłem, że i tak pojadę. Tak też mój pierwszy samodzielny trip to dwudniowy wyjazd do Łeby i parę miesięcy później do Wrocławia na 3 dni. Krótkie citybreaki w Polsce, bo za granicę było ciężko wyjechać w dobie pandemii.
Kolejne etapy luzowania obostrzeń oraz pojawienie się szczepionki p/ko Covid-19 sprawiło, że powróciły możliwości podróżowania za granicę. Wraz ze znajomymi z pracy w McDonald’s udało mi się w tym zwariowanym czasie pojawiających się i znikających obostrzeń odwiedzić m. in. Lwów na Ukrainie, Maltę i Pafos na Cyprze. Był to czas ciekawy, bowiem pełny przygód. We Lwowie musieliśmy wykonać testy na obecność Covida, bo akurat wprowadzili obowiązkowe przedstawienie wyników testu po powrocie do kraju spoza strefy Schengen. Na Malcie jeden z współpodróżników spędził cały wyjazd w kwarantannie, bo nie posiadał odpowiednio certyfikowanej szczepionki… Było wesoło.
Nie zawsze udało się podróżować z kimś, więc stopniowo otwierałem się na podróże solo także za granicę. Kroczek po kroczku. Swoją pierwszą samodzielną podróż zagraniczną odbyłem pociągiem do Frankfurtu nad Odrą. Jakoś tak to się rozkręciło, że gdy widzę okazję do podróży, a nie mogę nikogo znaleźć to po prostu lecę!







